Po bardzo długim okresie siedzenia od rana do nocy przy komputerze nad projektem, udało mi się wyrwać na chwilkę na rowerek. Najwyższy czas bo jutro wracam na studia...
Dojazd do Wojtka L. do Siemianowic. Fajnie jest gdy można do kolegi zajechać rowerem a nie autobusem. Po co mam się tłuc wśród spoconych współpasażerów kiedy mogę się cały czas wietrzyć i... być spocony :p
Katowice - Jaworzno Długoszyn, dalej nad zalew Sosina, potem do Ciężkowic do stadniny, a na koniec na osiedle stałe w Jaworznie. Potem jeszcze do domu. Niestety i tym razem nie udało się zrobić ładnych 100 km, ale jeszcze sezon się nie skończył;)
To co jeżdżę nazywam turystycznym XC. Pełna przyjemność z jazdy. Jazda bez jakiś specjalnych osiągów, ale bywa, że na długich dystansach. W 2009 roku udało mi się spełnić moje największe rowerowe marzenie - rowerowa wyprawa po Norwegii (http://norwegia.gtwertep.org/). Ta wyprawa bardzo zmieniła moje spojrzenie na miejsce turystyki w moim życiu.
Staram się jeździć po lasach w okolicach Katowic kiedy tylko mogę. Poza tym chodzę po górach i zacząłem się wspinać na sztucznej ścianie.