Rano pojechałem do pracy, a o 18 okazało się, że zamiast na Muchowiec jest propozycja zwiedzać lasy w Gliwicach. No i pojechałem rowerem bo na pociąg nie miałem ochoty czekać;)
Po długich ulewach, które są znane w całej Polsce udało się nareszcie w słoneczną niedzielę pojechać na rower. Troszkę porozmywało ścieżki w katowickich lasach. Rowy po pół koła, tak że przy pechu można w nie wpaść i mieć niezły wypadek. Dużo wody ogólnie też płynie w lasach.
Długa wycieczka na długi weekend. Wyjazd z Katowic na Muchowiec, potem dalej na Murcki, przejazd do Lędzin. Z Lędzin drogą do Imielina, ponieważ jakoś nie wiedziałem jak szukać leśnej drogi. Z Imielina przebiliśmy się do Jaworzna koło elektrowni i dojechaliśmy na oś. Stałe. Tu już było prawie ciemno. Razem z siostrą założyliśmy lampy i pojechaliśmy przez Mysłowice spowrotem do Katowic.
To co jeżdżę nazywam turystycznym XC. Pełna przyjemność z jazdy. Jazda bez jakiś specjalnych osiągów, ale bywa, że na długich dystansach. W 2009 roku udało mi się spełnić moje największe rowerowe marzenie - rowerowa wyprawa po Norwegii (http://norwegia.gtwertep.org/). Ta wyprawa bardzo zmieniła moje spojrzenie na miejsce turystyki w moim życiu.
Staram się jeździć po lasach w okolicach Katowic kiedy tylko mogę. Poza tym chodzę po górach i zacząłem się wspinać na sztucznej ścianie.