Nie taki diabeł straszny jakim... Po przejrzeniu opisu trasy ruszyłem do Pszczyny z Katowic. Odcinek ten jest znany jako bardzo słabo oznakowany na odcinku Katowice Tychy, ale jakoś sobie poradziłem i nie nadłożyłem drogi. Później jeszcze pojechałem do Żor i wróciłem do Katowic. Oj dało mi to wszystko w kość...
Komentarze (2)
Ale w rankingu w sumie spadłem :P I gdzie tu sprawiedliwość:>
To co jeżdżę nazywam turystycznym XC. Pełna przyjemność z jazdy. Jazda bez jakiś specjalnych osiągów, ale bywa, że na długich dystansach. W 2009 roku udało mi się spełnić moje największe rowerowe marzenie - rowerowa wyprawa po Norwegii (http://norwegia.gtwertep.org/). Ta wyprawa bardzo zmieniła moje spojrzenie na miejsce turystyki w moim życiu.
Staram się jeździć po lasach w okolicach Katowic kiedy tylko mogę. Poza tym chodzę po górach i zacząłem się wspinać na sztucznej ścianie.