Zapowiadał się dystans przynajmniej 60km, który miał mnie wprowadzić w coraz większe dystanse, a tymczasem zrobiłem zaledwie 37. To mniej niż dzień wcześniej. Wszystko wynikło ze złego planu wycieczki i już na konie dnie w pociągu planowałem kolejny weekend z długim dystansem:)
To co jeżdżę nazywam turystycznym XC. Pełna przyjemność z jazdy. Jazda bez jakiś specjalnych osiągów, ale bywa, że na długich dystansach. W 2009 roku udało mi się spełnić moje największe rowerowe marzenie - rowerowa wyprawa po Norwegii (http://norwegia.gtwertep.org/). Ta wyprawa bardzo zmieniła moje spojrzenie na miejsce turystyki w moim życiu.
Staram się jeździć po lasach w okolicach Katowic kiedy tylko mogę. Poza tym chodzę po górach i zacząłem się wspinać na sztucznej ścianie.