Po długich ulewach, które są znane w całej Polsce udało się nareszcie w słoneczną niedzielę pojechać na rower. Troszkę porozmywało ścieżki w katowickich lasach. Rowy po pół koła, tak że przy pechu można w nie wpaść i mieć niezły wypadek. Dużo wody ogólnie też płynie w lasach.
To co jeżdżę nazywam turystycznym XC. Pełna przyjemność z jazdy. Jazda bez jakiś specjalnych osiągów, ale bywa, że na długich dystansach. W 2009 roku udało mi się spełnić moje największe rowerowe marzenie - rowerowa wyprawa po Norwegii (http://norwegia.gtwertep.org/). Ta wyprawa bardzo zmieniła moje spojrzenie na miejsce turystyki w moim życiu.
Staram się jeździć po lasach w okolicach Katowic kiedy tylko mogę. Poza tym chodzę po górach i zacząłem się wspinać na sztucznej ścianie.