Dziś na Trzech Stawach i Muchowcu trzeba było bardzo uważać. Bardzo dużo rowerzystów, niektórzy jeździli trochę ryzykancko jak na taki tłum, a inni nierozważnie zajeżdżali drogę. Udało mi się w końcu znaleźć ścieżki gdzie nikogo nie było. Do czasu... W końcu minąłem kobietę, która przy samym trakcie wystawiła gołe 4 litery i się załatwiała. Na szczęście jechałem dość szybko.
To co jeżdżę nazywam turystycznym XC. Pełna przyjemność z jazdy. Jazda bez jakiś specjalnych osiągów, ale bywa, że na długich dystansach. W 2009 roku udało mi się spełnić moje największe rowerowe marzenie - rowerowa wyprawa po Norwegii (http://norwegia.gtwertep.org/). Ta wyprawa bardzo zmieniła moje spojrzenie na miejsce turystyki w moim życiu.
Staram się jeździć po lasach w okolicach Katowic kiedy tylko mogę. Poza tym chodzę po górach i zacząłem się wspinać na sztucznej ścianie.