Do Parku WPKiW w Chorzowie. O godzinie 16-30 byłem tam jedynym rowerzystą. Bardzo mokro i ogólnie mało przyjemnie. Taka jazda po lodowatej wodzie, mam nadzieję, że niedługo złapie mróz.
Komentarze (2)
Około tej godziny rzeczywiście wjeżdżałem do parku. nie jechałem przy knajpkach, ale tam od strony szaletów. Hmm to w tami razie rzeczywiście nie byłem sam, ale potem nikogo na pewno nie spotkałem :)
To co jeżdżę nazywam turystycznym XC. Pełna przyjemność z jazdy. Jazda bez jakiś specjalnych osiągów, ale bywa, że na długich dystansach. W 2009 roku udało mi się spełnić moje największe rowerowe marzenie - rowerowa wyprawa po Norwegii (http://norwegia.gtwertep.org/). Ta wyprawa bardzo zmieniła moje spojrzenie na miejsce turystyki w moim życiu.
Staram się jeździć po lasach w okolicach Katowic kiedy tylko mogę. Poza tym chodzę po górach i zacząłem się wspinać na sztucznej ścianie.